Prorodzinna polityka państwa polskiego

W 2100 ma być nas 16 milionów. Jakoś mnie to nie dziwi po ostatnich przejściach z poszukiwaniem zerówki dla syna. Zastanawiający jest stopień oderwania urzędników państwowych od otaczającej rzeczywistości. Mieszkam w dzielnicy Bemowo w Warszawie, gdzie Burmistrz chce wybudować pod oknami urzędu „zielone skrzyżowanie”, które zapewne rozsławi go w okolicy i da powody do dopisania sobie kolejnego sukcesu do politycznego CV. Trzeba się czymś pochwalić przed kolejnymi wyborami. Nie ma też żadnych oporów by dofinansować (czyli stracić publiczne pieniądze) kwotą 300.000 PLN koncertu zespołu rokowego na lotnisku. Jednocześnie tnie się koszty w oświacie i oszczędza na ludności, np. zlikwidowano zerówki we wszystkich przedszkolach. Z oszczędności np. zlikwidowano też naukę pływania dla uczniów szkół i najstarszych grup przedszkolnych…

Podczas rozmowy z Burmistrzem zapewniał mnie, że robi wszystko dla dobra mieszkańców a szczególnie tych zameldowanych na Bemowie i płacących tu podatki z drugiej strony moje argumenty zupełnie go nie interesowały. Podejrzewam, że w jego mniemaniu działanie w dobrze pojętym interesie urzędników i domknięcie budżetu, pomieszało się z interesem ludzi dla których ci urzędnicy i ten urząd powinny pracować. Gdy ja reprezentując grupę rodziców w podobnej sytuacji argumentowałem, że zlikwidowano zerówki w szkole do której chcieliśmy wysłać nasze dzieci, to on argumentował, iż musieli uwzględnić sytuację demograficzną a głównie interes osób zameldowanych i płacących podatki w dzielnicy. Na pytanie to dlaczego nas nie uwzględniono w tej „demografii” nie miał odpowiedzi.

Gdy ja stwierdziłem, że jesteśmy tu zameldowani i płacimy podatki od wielu lat, to on mi mówił, że w tej szkole nie ma warunków do utworzenia zerówki i wie to bo zbadał to wydział oświaty i potwierdziła dyrektorka szkoły. Gdy ja zapytałem go w takim razie dlaczego w tym roku jest 6-klas pierwszych i 2-zerówki i są warunki a w przyszłym roku planowany jest w tej szkole tylko 6-klas pierwszych i twierdzi się, że już nie ma warunków dla zerówek, to stwierdził, że w innych szkołach są zerówki a w tej szkole nie ma możliwości kadrowych. Zastanawiające jest oczywiście dlaczego w tej chwili możliwości kadrowe są a w przyszłym roku ich już nie będzie i dlaczego np. nie przedłużono umowy z nauczycielką, którą rodzice znają i cenią, itd., ale co niby to burmistrza interesuje?

Zapytałem więc dlaczego chcą by nasze dzieci chodziły do innej szkoły, skoro starsze rodzeństwo już do tej szkoły chodzi, zapewniał mnie, że to z dbałości o nasze dzieci bo w innych szkołach są lepsze warunki a nasza szkoła jest maleńka, bo tak mu powiedziała pani dyrektor. Zapytałem więc, czemu z tej „dbałości” o nas chce zmusić do wożenia dzieci do różnych szkół, czy jeśli będę miał 5-cioro dzieci to każde z nich będę musiał prowadzać do innej szkoły i to będzie normalne. Odpowiedział, że „normalne” bo do tej pory tak było. Tu mnie rozeźlił do końca bo normalne to jeszcze 3-lata temu i przez dziesięciolecia wcześniej było, że jeśli starsze rodzeństwo chodzi do danej podstawówki, to młodsze też było tam przyjmowane, ale wyraźnie Burmistrz zapomniał.

Rozmawialiśmy, też o statucie szkoły w którym opisane jest posiadanie oddziału przedszkolnego jako działalność statutowa i dlaczego szkoła się z tego ma nie wywiązać. Burmistrz nie widział problemu w zmianie statutu i w przyszłym roku będzie inny. Rodzice postanowili nie nadawać tej sprawie biegu urzędowego, no bo przecież nasze starsze dzieci już chodzą do tej szkoły…

Podobnie było z argumentami o ustawowym zapewnieniu rodzicom 6-latków z drugiego półrocza 2008 roku możliwości wyboru, czy dziecko zostanie wysłane do szkoły czy do przedszkola. Najśmieszniejsze jest to, że w szkole, gdzie w końcu złożyliśmy wniosek o przyjęcie dziecka do zerówki wniosków jest tyle, że na pewno duża część dzieci się nie dostanie, ale zapewniano nas, iż przygotowano dużo miejsc w klasach 1-wszych…

Taka jest „prorodzinna” polityka tego państwa i tak robi się obywatela w „balona”. Mogę sobie popisać o tym na blogu, bo nikt tego i tak nie weźmie pod uwagę.

Jedna odpowiedź na Prorodzinna polityka państwa polskiego

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Slideshow