uzbrojenie

Uzbrojenie PSZ na Zachodzie cz.1 Karabin Lee-Enfield.

Walcząc u boku sojuszników używaliśmy ich uzbrojenia.

Lee-Enfield

 

Karabin powstał w wyniku doświadczeń brytyjskich z wojen burskich w których dotychczasowe karabiny w konfrontacji z nowoczesnymi karabinami Mausera używanymi przez Burów wykazały wiele wad.

W styczniu 1901 roku zakładom w Enfield zlecono zaprojektowanie uniwersalnego karabinu do naboju .303, Britisch ( 7,7×56 mm R). Karabin miał znaleźć się na wyposażeniu formacji piechoty, kawalerii i służb technicznych.

 

enfeld_4a

 

23 grudnia 1902 roku nowy karabin przyjęto do uzbrojenia jako Rifle, Short, Magazine, Lee-Enfield Mark I, w skrócie SMLE Mk.I. Od skrótu powstała nadana przez brytyjskich żołnierzy nazwa Old Smelly czyli „Stary Śmierdziel” …

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej pełną treść artykułu znajdziesz tu: http://army1914-1945.org.pl/polska/wojska-ladowe-ii-rp/uzbrojenie-wyposazenie-i-sprzet-wojsk-ladowych-ii-rp/bron-strzelecka/317-uzbrojenie-psz-na-zachodzie-cz-1-karabin-lee-enfield

 

Dawid i Goliat? Współczesny włoski Dawid wyglądałby tak:

Wracając do prezentacji ciekawostek dotyczących armii włoskiej, dzisiaj pragnę zaprezentować procę do miotania granatów. Wydaje się to dziwne i śmieszne, ale podczas IWW, włosi wymyślili wiele metod miotania granatów lub pocisków bez użycia ładunku miotającego, co też wynikało z trudnej sytuacji w jakiej się znaleźli, gdyż nawet proch był deficytowy. Cóż, potrzeba matką wynalazku i przypomnę, że np. nasi powstańcy w Warszawie budowali miotacze do butelek z mieszanką zapalającą z samochodowych resorów. Do podobnych pomysłów włoskich jeszcze wrócę.

 

 

Czy takie strzelanie z procy do celu było nierealne? Gdybyśmy użyli polskich granatów przedwojennych, zaczepnego a nawet obronnego wz.24/31 czy sowieckiego F-1 to już po nas, ale włosi wyspecjalizowali się w produkcji i użyciu małych, lekkich granatów z zapalnikami uderzeniowymi. Taki granat można było rzucać na większą odległość nawet nie pozostając za żadną osłoną, gdyż działał praktycznie tylko miejscowo i jeśli dobrze uderzył w dostatecznie twardy cel (zapalnik uderzeniowy w pewnych sytuacjach mógł nie zadziałać) to np. trafione gniazdo broni maszynowej czy żołnierz, znaleźliby się w opłakanej sytuacji. Dlatego „procarze” we włoskim wydaniu nie byli tak niedorzecznym pomysłem jak mogłoby się to wydawać.

.

Guastatori

 

 

Czy to średniowieczni rycerze? Może wojowie z drużyny Mieszka I? Nie, to sławni włoscy Guastatori z „kompanii śmierci” („compagnie della morte”). To jeden z typów pancerzy, w jakie wyposażono włoskie oddziały podczas I WW. Zastosowanie na dużą skalę w wielkiej wojnie nowoczesnych środków technicznych w tym karabinów maszynowych czy zapór z drutu kolczastego spowodowało nieprzydatność dotychczasowej strategii i taktyki przez co poszukiwania nowych rozwiązań w tym zakresie, a w tym rozwiązywania podstawowych na polu walki problemów, czyli jak np. pokonać pod ostrzałem wroga zapory z drutu kolczastego. Przy takich zadaniach oddziały torujące drogę piechocie ponosiły kolosalne straty od ognia karabinów maszynowych. Powstało więc w tym czasie, wiele pomysłów na opancerzenie żołnierzy, które w mniejszym lub większym stopniu się nie sprawdziły, tak jak np. próba poruszania się na czworaka wewnątrz pancernej skrzynki, którą żołnierz poruszając się jednocześnie przetaczał po polu walki. Włoskie pancerze, choć całkowitego bezpieczeństwa nie zapewniały, to jednak dawały, choć częściową ochronę i lepiej sprawdziły się w walce bo zapewniały swobodę ruchów. Co ciekawe, napierśnik mógł być też noszony na przedramieniu jak średniowieczna tarcza. Poniżej artystyczna wizja ataku „kompanii śmierci”.

 

 

 

.

Z wielką dozą nieśmiałości…

Ech, chciałoby się zawołać „Witaj świecie!”, ale to już ktoś wymyślił. To zaczynam pisać bloga. Zobaczymy na jak długo starczy mi ambicji…

Slideshow